Jestem zwolenniczką zup, na obiad dla mnie mogłoby nie istnieć nic innego.
Dzisiaj padło na pieczarkową, którą wszyscy bardzo lubimy. A że zostało mi sporo pieczarek po ostatniej domowej pizzy, wybór był oczywisty. Jest to jedna z kilku wersji pieczarkowej jaką jadamy, a przepis można znaleźć tutaj
Pieczarki pokrojone przez córkę, która zawsze dzielnie mi w kuchni pomaga.
Dziewczyny za bardzo nie przepadają za zielonym, więc ich porcje nie są podawane
z natką i koperkiem, ale przemycam im je blendując zieleninę z częścią zupy.
Zupa jest przepyszna i z czystym sumieniem polecam :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz